Podziękowania dla uczestników rajdu

3.02.2015

Drodzy Organizatorzy i Uczestnicy rajdu 2015 szlakiem ewakuacji
Oflagu II C!

 

My, potomkowie tych oficerów Wojska Polskiego, którzy w mroźną zimę, 70 lat temu, przebywali ostatni etap swej wojennej tułaczki, wyrażamy Wam naszą głęboką wdzięczność i uznanie. Tak naprawdę to nasi Ojcowie wyrażają Wam ustami swoich córek i synów ten podziw i wdzięczność – jestem tego pewny.

Jesteśmy pełni uznania, że dostrzegliście patos i historyczną symbolikę
w exodusie sponiewieranej rzeszy jeńców, który był małą, lecz ważną częścią przemijającej wówczas epoki. Wobec ogromu strat, jakie poniosła Polska
i jej elity w obozach jenieckich, które w dużej części okazały się obozami śmierci, ocalenie oficerów woldenberskich miało znaczenie ogromne. To między innymi dzięki temu mogliście teraz przebywać ten tułaczy szlak z rozwiniętymi, harcerskimi sztandarami.

Byliśmy sercem i myślami z Wami, czytając uważnie sprawozdania
z kolejnych dni marszu. Dziękując Wychowawcom za piękną i sprawnie zrealizowaną inicjatywę, dziękujemy równie serdecznie młodym uczestnikom marszu.

Teraz, gdy wrażenia z rajdu są jeszcze bardzo żywe i nie zagoiły się odparzenia na Waszych stopach, zamieszczamy na naszej stronie uzyskaną niedawno, unikatową relację jeńca – porucznika Franciszka Bagniewskiego –
z ewakuacji Obozu Zachód, przebiegającej nieco inną trasą, jednak tchnącą autentyzmem i tym samym zmęczeniem, które w czasie marszu było też Waszym udziałem.

 

W imieniu rodzin woldenberskich

Wiesław Dembek – syn jeńca

prezes Stowarzyszenia Woldenberczyków       

               

III dzień rajdu z okazji 70 rocznicy ewakuacji oflagu II C Woldenberg

1.02.2015

Czuwaj!
To już  ostatni meldunek. Po nocy spędzonej  w Barlinku ruszamy na ostatni etap. Pada śnieg i wieje silny wiatr, to dobrze bo przybliża  atmosferę  i trudy tamtych dni sprzed 70 lat. Dołączył  do nas kolega Kaziu z Dobiegniewa sympatyk naszej drużyny,  a na co dzień  kierowca autobusu  szkolnego. Po drodze miły akcent.  Właściciel  sklepiku  wiejskiego, kiedy dowiedział  się  że  idziemy 60 km i to już trzeci raz zafundował napój dla spragnionych. Do Dziedzic  docieramy przed czasem. Widać, ze nabrali już wprawy. Pani Grażynka i gospodynie ze stowarzyszenia przyjmują nas serdecznie  ciastem i gorącymi napojami. Za chwile dojeżdżają najmłodsze zuchy,harcerze i delegacja z Dobiegniewa . Chwila przerwy. Zwartą  kolumną z naszym harcerskim sztandarem na czele ruszamy na cmentarz . Meldunek o przybyciu złożony  panu Burmistrzowi Barlinka i bierzemy czynny udział w uroczystościach. Potem bardzo uroczysta msza za poległych Woldenberczyków gdzie razem ze szkołą  podstawową wystawiamy sztandary. Po mszy cześć  artystyczna. W dawnej szkole a obecnie muzeum z dużą ekspozycją  woldenberską piękny patriotyczny montaż  słowno – muzyczny w wykonaniu lokalnego środowiska  i naszych zuchów i harcerzy, którzy w ten sposób  będąc jeszcze za małe  na marsz włączyły  się  w obchody 70 rocznicy ewakuacji. Przyjęto  nas bardzo serdeczni i usłyszeliśmy wiele ciepłych słów od władz  Barlinka i Dobiegniewa , które  oprócz  własnej satysfakcji z dobrze spełnionego obowiązku, pokonania trudu były dla nas nagrodą  i mobilizacją do dalszych działań. Dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie. Ja osobiscie wszystkim uczestnikom zwlaszcza młodzieży  za to że  zdecydowała się na trudy tego marszu wybierając lekcje żywej historii, a nie np . leżenie  przed tv.
Dziękujemy pani dyrektor Pawlak że  zabrała  nas autobusem z powrotem do Dobiegniewa i nie musieliśmy  wracać  pieszo. Serdeczne podziękowania dla strażaków  z Dobiegniewa , którzy co roku zabezpieczają nam samochód  operacyjny.
Z harcerskim pozdrowieniem
Czuwaj ! druchny i druchowie ZHP.
Ps. Zdjecia prześlemy  zaraz jak ogarniemy sprzęt

II dzień rajdu z okazji 70 rocznicy ewakuacji oflagu II C Woldenberg

30.01.2015

Witam!

Za nami dzień  drugi ,,ewakuacji,,. Dwoje rannych po nocy musieliśmy  odesłać  do domu. Otarte nogi i wysoka gorączka  zmusiła dwie harcerki do wycofania się  z rajdu. Reszta się trzyma. Dzisiaj etap do Barlinka. Po drodze przerwa w gościnnej świetlicy sołectwa  Danków. Tam ognisko  kiełbaski. Przy ogniu wspomnienie o zmarłym  podczas ewakuacji oficerze , który  został  pochowany  w  Dankowie. Już wcześniej  próbowałem odszukać  z harcerzami jego grób ale  bez sukcesu. Potem w drogę i w Niesporowicach zdjęcie przy  ruinach potężnej stodoły,  w której prawdopodobnie nocowali podczas ewakuacji. Po 26 km zakończyliśmy  etap i korzystając  z gościnność  burmistrza  Barlinka  nocujemy w gimnazjum. Nasz radiotelegrafista przeniósł  się  już  do klubu radio w Barlineckim domu kultury i nadaje nadal . Jutro ostatni etap 13 km do Dziedzic. Harcerze  szykują fotoreportaż  który chcemy pokazać  jutro na uroczystościach  i potem wysłać  na stronę  stowarzyszenia.

Pozdrawiam
Waldek  Grzankowski

Relacja z rajdu organizowanego z okazji 70 rocznicy ewakuacji oflagu II C Woldenberg

                                                                                                                                                                                                                                                            29.01.2015
            Jesteśmy po pierwszym etapie rajdu 23 km. Jest nas 22 uczestników. 13 harcerzy  6 instruktorów  i 3 radioamatorów. Wyszliśmy o godz 5 rano, najpierw z hali sportowej na której spaliśmy, do oflagu. Tam krótka lekcja historii i spotkanie z krótkofalistami, którzy od środy i przez całą noc byli w eterze i odwalili kawał  dobrej roboty. Nawiązali ponad 60 łączności  w kraju i za granicą informując  o oflagu i rocznicy jego ewakuacji i naszym rajdzie. Info poszło  więc w świat. Nasz znak to SP 70 REO. Było  wiele ciekawych łączności  w tym jedna z radiostacją uruchomioną na okoliczność 70  rocznicy  wyzwolenia więźniów  KL Auschwitz . Mieli podobny znak SP70AB.
Potem odprawa i wyjście  na szlak. O 7 byliśmy  w Ługach gdzie pani sołtys Ania Wojtaszek  jak co roku podjęła  nas śniadaniem. Potem  wymarsz przez odbudowany  tzw spalony  most  i dojście do Ogard, tam przerwa w gościnnej świetlicy sołectw Ogardy. Tam też  wywiad  dla tv – Gorzów. Dalej w drogę i o 16 byliśmy w Bobròwku w gościnnej Szkole Podstawowej , która  również  jak  co roku zapewnia nam nocleg i wspaniałą  kąpiel. Pogoda nie najgorsza ale i tak nie obyło  sie bez rannych. Zona leczy teraz nogi harcerek przebija pęcherze i jest ok. Jak mówi stare przysłowie  im więcej potu na ćwiczeniach  tym mniej  krwi w walce.
http://gorzow.tvp.pl/18646276/marsz-szlakiem-jencow-w-rocznice-ewakuacji-obozu-woldenberg
Pozdrawiam do jutra. Czuwaj!
Waldek Grzankowski

WSPOMNIENIE O Śp. ARKADIUSZU BRZEZICKIM

WSPOMNIENIE O Śp. ARKADIUSZU BRZEZICKIM

          7 stycznia 2015 r. na powązkowskim Cmentarzu Wojskowym w Warszawie pożegnaliśmy Arkadego Brzezickiego. W Oflagu II C Woldenberg przebywało przez 5 lat w niewoli prawie 7 tysięcy polskich oficerów – elita inteligencka II Rzeczypospolitej. Śp. Arkady Brzezicki był najstarszym byłym jeńcem Oflagu i jednym z dwóch żyjących! Jednym z dwóch żyjących spośród 7 tysięcy!

           Jesteśmy w większości potomkami jeńców tamtego obozu. Nasi Ojcowie to przeważnie roczniki 1905-1910, rówieśnicy Arkadego. Tylko, że już ich od dawna nie ma. W naszej działalności motywowani jesteśmy miłością i wdzięcznością do naszych Rodziców oraz poczuciem osierocenia ich śmiercią. Wszyscy, którzy osiągnęli wiek dojrzały wiemy dobrze, że sieroctwo tylko umownie przynależy się wiekowi dziecięcemu. Tak naprawdę póty się jest po trosze dzieckiem, póki żyją rodzice. Ilu czytających te słowa osób w sile wieku nie miało wielokrotnie łez w oczach, wspominając matkę lub ojca? Mogę to powiedzieć, bo też do nich należę.

          Proszę więc teraz zrozumieć, czym jest dla nas śmierć Arkadego Brzezickiego, który był symbolem Stowarzyszenia i w naszych oczach uosabiał naszych Ojców, którzy wcześniej odeszli. Co więcej, Arkady Brzezicki do ostatnich lat był aktywnym członkiem Stowarzyszenia, przyjeżdżał na każde zaproszenie, dzielił się wspomnieniami. A był przecież jednym z aktywistów obozowych – współorganizatorem słynnej „Olimpiady za drutami.”

          Przy tak bogatym życiorysie może się wydawać, że 6 lat niewoli to jedynie drobny epizod. Ale my – dzieci jeńców – wiemy, że nic bardziej mylnego! Zaryzykuję stwierdzenie, że te 6 lat dla większości byłych jeńców było najważniejszym okresem życia, który ukształtował ich jako ludzi dojrzałych. Czas głodu, chłodu i upokorzenia, o którym nie zawsze chętnie opowiadali. Ale jest teza, która mówi, że dla osiągnięcia pełni człowieczeństwa niezbędna jest porażka. To dlatego mogliśmy zapamiętać naszych Ojców jako ludzi konsekwentnych, zdyscyplinowanych, twórczych, przepełnionych wolą życia.

          Taki był śp. Arkady Brzezicki. Wraz z Jego śmiercią kończy się już niemal epoka bezpośrednich świadków tamtych zdarzeń. Teraz ciężar pamięci o nich będzie spoczywał wyłącznie na nas i kolejnych pokoleniach. To dla nas dramatyczny moment.

          Z naszego środowiska na smutną ceremonię pogrzebu przybyli: przewodniczący Fundacji Woldenberczyków – Tomasz Rogoziński, dyrektor Muzeum Woldenberczyków – Irena Zmaczyńska, kierownik Referatu Kultury, Oświaty, Sportu i Turystyki Urzędu Miasta i Gminy Dobiegniew – Marcin Pawłowski, poczty sztandarowe uczniów Szkoły Podstawowej im. Żołnierzy Września 1939 – Woldenberczyków oraz Gimnazjum im. Ryszarda Koncewicza w Dobiegniewie wraz z opiekunami – Jolantą Pawlak (dyr. Szk. Podst.), Krzysztofem Niedziałkowskim (naucz. w Gimn.) i Stefanem Spielerem (naucz. w Szk. Podst.). Obecny był przyjaciel Zmarłego i honorowy członek Stowarzyszenia – Pan Zbigniew Wilma.

wsp2

          Obecny był Pan Tomasz Jagodziński – dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki, które zorganizowało w minionym roku wystawę „Olimpiada za drutami”. Warto dodać, że Małżonka śp. Arkadego – dr Maria Morawińska-Brzezicka – była przez wiele lat dyrektorem tegoż Muzeum.

      W ceremonii uczestniczyli hejnaliści – przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego. Zgodnie z prośbą rodziny Zmarłego nie było wystąpień uczestników ceremonii.

          Przywilej podziękowań należy do rodziny Zmarłego. Ja jedynie pozwolę sobie na wyrażenie głębokiej wdzięczności żołnierzom Garnizonu Warszawskiego, którzy na naszą prośbę utworzyli w ten mroźny dzień na powązkowskim Cmentarzu Wojskowym piękną asystę honorową. Dziękujemy bardzo Dowództwu Garnizonu za zrozumienie doniosłości tej chwili.

          Proszę wierzyć, że dla nas – członków Stowarzyszenia – nic już nie będzie takie jak dawniej.

Wiesław Dembek

Prezes Stowarzyszenia Woldenberczyków    

 wsp1

 

Fot. /w kolejności/

Marcin Pawłowski, Wiesław Dembek

Śmierć Pana Arkadiusza Brzezickiego

                                                                                                                                                 2.01.2015

W dniu 19 grudnia 2014 r., w wieku 106 lat, odszedł od nas Pan Arkadiusz Brzezicki – najstarszy członek Stowarzyszenia Woldenberczyków, jeden z dwóch żyjących jeńców Oflagu II C Woldenberg. Wzięty do niewoli w czasie bitwy nad Bzurą w stopniu porucznika, spędził w niewoli 5 lat jako jeniec z nr 502/11A. W historii obozu zapisał się jako jeden z organizatorów słynnej Olimpiady Woldenberskiej, znanej pod nazwą „Olimpiady za drutami”. 

Śp. Arkadiusz Brzezicki – po wojnie oficer zawodowy, redaktor, zawodnik i działacz sportowy w CWKS Legia – był postacią szeroko znaną i popularną w środowisku Woldenberczyków. Do ostatnich lat czynnie i bardzo aktywnie uczestniczył w życiu Stowarzyszenia.  Zmarły Arkadiusz Brzezicki był ikoną i symbolem fenomenu historycznego i kulturowego, jakim był Oflag II C. Jego śmierć jest dla Stowarzyszenia wielką stratą.

Pieszy rajd szlakiem ewakuacji Oflagu IIC Woldenberg

                                                                                                                                                                                                                                                       30.12.2014

Zbliża się 70 rocznica ewakuacji oflagu. Przyjąłem sobie za cel rozpowszechniać wśród młodzieży zrzeszonej w ZHP, w ramach wychowania patriotycznego, tradycje woldenberskie. Z tego też powodu organizujemy wraz z Komendą  Hufca ZHP  Strzelce Krajeńske III pieszy rajd szlakiem ewakuacji Oflagu II C Woldenberg.

Trasa jak co roku przebiega według opisu zawartego w książce „Kriegsgefangener nr 159 wraca do domu”- ewakuacja Obozu Wschód. W tym roku jeszcze bardziej będzie zbliżona do oryginału ponieważ przebiegnie po nowo odbudowanym tzw. spalonym moście, na przesmyku jeziora Osiek na drodze do wsi Chomętowo. Trasę 60 km pokonamy w ciągu 3  dni.

Ruszamy tak jak Państwa Ojcowie 70 lat temu,  spod bramy obozu 29 stycznia 2015r., ok godz.5 rano. Zakończenie w Dziedzicach 31.01.2015. Termin uzgodniony jest z panią Grażyną Leszkiewicz z Towarzystwa Przyjaciół Dziedzic, która co roku pamiętając o tamtych dniach, organizuje spotkanie na zakończenie rajdu. Uroczystości rozpoczynają się Mszą Św. w tamtejszym kościele i apelem pod pomnikiem poległych woldenberczyków, tradycyjnie wystawiamy pod pomnikiem wartę honorową.

Co roku wspiera nasze działanie sporo osób. Burmistrz Dobiegniewa i Barlinka, nasza Irenka Zmaczyńska z Muzeum, sołtysi wsi, które mijamy po drodze, dyrektorzy szkół udzielający nam noclegu. Co prawda ustalenia miałem z poprzednim Burmistrzem Barlinka, z nowym nie zdążyłem jeszcze nawiązać kontaktu, ale mam nadzieję zrobić to w najbliższym czasie.  Brak wolnego czasu, wszystkie działania trzeba pogodzić z pracą zawodową i życiem rodzinnym (dzięki Bogu żona i syn  to też harcerze i idziemy razem). Co roku staram się wprowadzać jakiś nowy element. Za pierwszym razem były to mundury historyczne żołnierzy września, w które ubrani byli harcerzy przed wejściem do Dziedzic. W zeszłym roku czytanie relacji z przebiegu marszu ewakuacyjnego, żeby poczuli atmosferę tamtych dni. W tym roku, żeby upamiętnić działającą na terenie oflagu tajną radiostację, uruchomiliśmy na czas rajdu ruchomy punkt łączności radiowej. Wystąpiliśmy do Urzędu Kontroli Elektronicznej o nadanie częstotliwości i i wykonaliśmy specjalną kartę QSL , którą otrzyma każdy, który nawiąże z nami łączność. Wspiera nas w tym działaniu przyjaciel harcerzy i lokalny krótkofalowiec pan Leszek Marczak. – może wśród woldenberczyków są też krótkofalowcy?

Mam nadzieję, że wszystko się powiedzie.

 

Życzymy  w nadchodzącym nowym roku wszelkiej pomyślności i ciepła oraz doświadczenia wyłącznie dobroci i zwykłej, ludzkiej życzliwości

Z harcerskim Czuwaj

pwd. Waldemar Grzankowski

Wystąpienie przedstawiciela Rodzin Woldenberskich

3.09.2014

WYSTĄPIENIE PRZEDSTAWICIELA RODZIN WOLDENBERSKICH
NA WOJEWÓDZKICH OBCHODACH 75. ROCZNICY
WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ I EUROPEJSKIEGO DNIA DZIEDZICTWA

Dobiegniew 3 września 2014

 

Wiesław Dembek

 

Aniu, Aniu, wyjdź przed sień,

Wojsko wróci lada dzień

I we dwoje znów pod ręce

Pójdzie mundur przy sukience

 

Dostojni Goście, Szanowni Państwo, Przyjaciele!

 

Tę piosenkę podśpiewywała moja Mama, gdy byłem małym chłopcem.

Niespełna 75 lat temu wicher historii, który wstrząsnął Europą i światem, zamienił się dla prawie 7 tysięcy polskich oficerów w słynny, dokuczliwy wiatr woldenberski, który bez przeszkód hulał po ogołoconym z drzew i krzewów wzgórzu i przenikał przez 5 długich lat ich wytarte mundury. Na skrawku ziemi o powierzchni 20 hektarów stłoczona została znacząca część elit II Rzeczypospolitej. Dwa razy więcej ludzi, niż liczy obecny Dobiegniew!

Obecnie trasę z Warszawy do Dobiegniewa przebywamy w kilka godzin. Wtedy – tak dla jeńców, jak i dla ich rodzin, zagubiony wśród lasów i jezior mały Woldenberg stanowił krainę zupełnie nieznaną i odległość nie do przebycia – Pociągów daleki świst

Z perspektywy kilkudziesięciu lat, kiedy nie ma już prawie świadków tamtych wydarzeń, a czas zaciera fakty mniej znaczące, coraz wyraźniej widoczny staje się fenomen historyczny i kulturowy Oflagu II C Woldenberg. Siedem tysięcy wykształconych mężczyzn utworzyło tu jedyne w swoim rodzaju, całkowicie odcięte od świata i zmaskulinizowane, lecz sprawnie funkcjonujące mikrospołeczeństwo, z własną etyką, dyscypliną, kulturą, sztuką i nauką. Z uniwersytetem, kołami zawodowymi, orkiestrami, teatrami, chórami, literaturą i poezją, sądem honorowym, konspiracją, nasłuchem radiowym, brawurowymi ucieczkami. Stało się to w warunkach niepewności jutra, obawy o los rodzin, głodu i fatalnych warunków bytowych, gdzie przez 5 lat na jednego jeńca przypadał poza pryczą 1 m2 powierzchni mieszkalnej, a dzienna racja żywnościowa zawierała ponad dwukrotnie mniej kalorii niż racja w przedwojennym, polskim więzieniu wojskowym.

Żeby nie być zbyt poważnym dodam, że mój Ojciec ukończył nawet w obozie kurs prawa jazdy, prosząc w liście moją Mamę, aby się nie niepokoiła, bo kurs odbywa się wyłącznie na papierze.

Cóż mogę Państwu powiedzieć ja, syn skromnego podporucznika artylerii, którego Ojciec walczył w obronie Warszawy, ryglując działami swego plutonu ulicę Górczewską na Woli? Świadków tamtych wydarzeń już prawie nie ma, nie żyją byli jeńcy, jesteśmy my, ich ukochane dzieci i wnuki. Spłacamy dług wdzięczności wobec naszych Ojców, a także Matek, które niejednokrotnie czekały 6 długich lat na powrót męża, narzeczonego lub brata, wyczekując na listy, czy biegając latem czy zimą na odległe nieraz stacje kolejowe, aby wysłać z nich reglamentowane paczuszki w niewiadomą stronę. – Kriegsgefangenenpost to czekanie na Twój list … Te przechowywane w starych szafach listy, kilka fotografii, kwity pocztowe to teraz dla nas bezcenne pamiątki rodzinne.

Nasz dług wdzięczności jest jednak o wiele większy. Myślę, że będę wyrazicielem myśli wielu przedstawicieli rodzin woldenberskich, gdy wyrażę głęboką wdzięczność władzom województwa i Dobiegniewa za tak pieczołowite i wytrwałe podtrzymywanie pamięci Oflagu II C Woldenberg. To przecież dzięki nim funkcjonuje tak sprawnie unikalne Muzeum Woldenberczyków – muzeum oflagowe. Organizowane są liczne przedsięwzięcia historyczno-kulturalne. To Muzeum organizuje komunikację pomiędzy członkami Stowarzyszenia. Dzięki organizatorom dzisiejszych obchodów mogę dziś mówić do Państwa. Składam te gorące podziękowania na ręce Pana Wojewody i Pana Burmistrza. Bardzo dziękujemy Panu Wojewodzie za to, że wojewódzkie obchody wybuchu II Wojny Światowej oparł na wspomnieniu Oflagu II C Woldenberg. To wielka radość dla nas – rodzin Woldenberczyków.

Mam też osobiste powody do złożenia podziękowań Panu Wojewodzie jako sukcesorowi władz wojewódzkich. W czerwcu 1945 roku mój Ojciec stawia się w Powiatowym Urzędzie Ziemskim w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie zgłasza gotowość przejęcia gospodarstwa poniemieckiego we wsi Kladow (dzisiejsza Kłodawa) po wysiedlonej rodzinie niemieckiej o nazwisku Lehngut. Władze cywilne i wojskowe gminy w Kladowie zezwalają na skompletowanie maszyn rolniczych pozostawionych bez opieki i deklarują pomoc w tym zakresie. Przedsięwzięcie oczywiście zakończyło się niepowodzeniem! Ze wspomnień Rodziców wiem, że gospodarstwo miało powierzchnię – bagatela – ok. 100 ha! Tak naprawdę więc podlegało w myśl rychłych dekretów rządowych parcelacji lub pegeeryzacji.

Ale podziękowania byłyby niepełne, gdyby nie zauważyć, że przecież ciężar podtrzymywania tej pamięci spoczywa także na mieszkańcach miasta i gminy Dobiegniew. To przecież z ich podatków utrzymywane jest przede wszystkim Muzeum. Nie mogę się powstrzymać od zwrócenia uwagi na przedziwne zakręty historii. Rodzice i Dziadkowie obecnych mieszkańców gminy byli również ludźmi ciężko doświadczonymi przez historię i w jakiś sposób zniewolonymi poprzez fakt wypędzenia ich z ojczystej ziemi. Im i Wam także należy się nasza ogromna wdzięczność. A muszę dodać, że Łemkowszczyzna to kraina wielkiej fascynacji z mojej młodości. Próbuję obecnie spłacić mój dług wobec Łemkowszczyzny, ale to już inna historia.

Podsumowując wszystkie podziękowania chciałbym złożyć je na ręce najmłodszego uczestnika dzisiejszej uroczystości, który złożył ofiarę na rzecz historycznej pamięci – chłopca z delegacji szkoły podstawowej, który zasłabł stojąc obok mnie w kościele. Bardzo proszę o przekazanie tych podziękowań Jemu i Jego Rodzicom.

Dzisiaj wieczorem, po uroczystościach, odbędzie się Walne Zgromadzenie Członków Stowarzyszenia Woldenberczyków i zgodnie ze Statutem wybrany zostanie jego Zarząd na kolejną 4-letnią kadencję. Mamy nadzieję, że nowy Zarząd będzie kontynuował dzieło poprzedników zapisane w Statucie Stowarzyszenia:

Stowarzyszenie realizuje swoje cele m.in. przez:

  • udział w prowadzeniu działalności wydawniczej – foldery, przewodniki, opracowania historyczne,
  • udział w działalności propagandowo-naukowej,
  • współdziałanie z władzami samorządowymi Dobiegniewa w realizacji zadań społeczno-ekonomicznych wpływających na rozwój Ziemi Dobiegniewskiej.

Wyrażając wielkie uznanie dla dzieła i zdolności przewidywania naszych poprzedników pozwalam sobie wyrazić ogromną nadzieję, że tak będzie nadal.